Karol Mecherzyński

 

WIADOMOŚĆ O FILIPONACH POLSKICH

 

POWRÓT

 

W guberniach Augustowskiej i Lubelskiej istnieje szczep  Rusinów znany pod nazwiskiem Filiponów, o pochodzeniu których dotąd nie mamy dokładnej wiadomości:  i dlatego zebrawszy z wiarogodnych źródeł szczegóły,  postanowiliśmy uzupełnić obraz pojawienia się i wzrostu na naszej ziemi tego szczepu słowiańskiego[1].

 

Zupełny upadek oświaty, nie tylko pomiędzy ludem lecz i w duchowieństwie, stał się przyczyna, że w Rossyi odszczepiły się całe ludności od kościoła panującego. W wieku XV znajdowały się jeszcze miejscami w Rossyi szkoły; z nastaniem wieku XVI już ich zgoła nie było. Około r. 1500 Olennady arcybiskup Nowogrodzki gorzko się żalił przed metropolita Szymonom, że nie ma w państwie szkół do kształcenia młodzieży duchownej i przysposobienia pasterzy kościoła, że ubiegający się o stopnie duchowne są zupełnie bez  nauki, nie umieją czytać ani śpiewać, a nawet nie chcą uczyć się, a co gorsza, że ręczyć nie można za ich gorliwość w religii prawosławnej. W r. 1505 Pamfil,  ihumen klasztoru Eleazara, wyrazistemi kolorami przedstawiał władzy zabobony pogaństwa i ciemnoty, jakie  wówczas panowały w ziemi Pskowskiej, i zarażały duchowieństwo.

 

Przy tak niskim stopniu oświaty i moralności, trudno było przez kilka wieków utrzymać w nieskażeniu księgi kościelne pisane, których przepisywanie ciągłe i długie oraz liczne używanie wymagało. Dlatego też, póki kościołem rządzili metropolici rodem z Grecyi, a przy nich zostawali ludzie posiadający język grecki, póty łatwo było porównywać przekład słowiański z oryginałem greckim i w razie potrzeby poprawiać omyłki w księgach kościelnych poczynione. Lecz od połowy wieku XV, gdy już nie stało w Rossyi metropolitów Greków, a obok tego wkrótce i szkoły zniesione były, przez co ciemnota rozszerzyła się pomiędzy duchowieństwem, wówczas skażenie ksiąg kościelnych wkrótce doszło do wysokiego stopnia. Przepisywacze już z nieumiejętności dopuszczali się omyłek, już wreszcie umyślnie podług złego rozumienia, lub z lekceważenia, poprawiali wyrazy i baśniami zapełniali księgi.

 

Chcąc tedy temu złemu zaradzić wielki książę Moskiewski Bazyli, syn Jana III i Zofii carewny Greckiej, prosił w r. 1506 patryarchę Greckiego, na górze Ateńskiej swą stolicę mającego, o wydelegowanie do Moskwy męża światłego dla udokładnienia ksiąg kościelnych podług oryginałów greckich. Ulegając tak ważnemu żądaniu Bazylego, patryarcha .przysłał do Moskwy Maxyma Greka, mnicha klasztoru Watopedskiego, który zyskawszy dla siebie względy metropolity Moskiewskiego Barlaama, miał w początku swego pobytu w Rossyi wielkie poważanie u Bazylego i w narodzie; lecz gdy protektor jego złożony z urzędu ustąpił metropolii dumnemu Danielowi, wówczas i Maxym stracił poważanie, zwłaszcza gdy się ośmielił okazać opór woli panującego. Bazyli bowiem, nie mogąc doczekać się potomstwa ze swej małżonki Salomonii, usiłował z nią rozwieść się; metropolita Daniel wbrew przepisom kościelnym popierał ten rozwód, lecz Maxym jawnie powstał przeciwko temu; za co, pod pozorem herezyi popcłnionej w poprawie ksiąg, wtrącony był do więzienia; a chociaż wkrótce potrafił odzyskać wolność, jednak nie na długo, bo znowu obwiniony o rozmyślne skażenie ksiąg kościelnych, bez względu na usprawiedliwienie się, iż popełnił omyłki z niedokładnej znajomości języka słowiańskiego, powtórnie uwięziony był w klasztorze Wołokołamskim, w celi dymnej, zkąd po dziesięciu latach przeprowadzony został do klasztoru w Twerskim Otroczu. Już wówczas wielki książę Bazyli nie żył, i Maxym widząc swe posłannictwo skończonem, prosił młodego cara Jana Groźnego o pozwolenie powrotu do ojczyzny, lecz nie otrzymał go, a tylko tyle wyjednał, że po śmierci metropolity Joasafa, następca jego Makary dozwolił więźniowi przenieść się do znakomitej ławry (klasztoru) Ś. Trójcy w Sergijewsku, gdzie po trzydziestu trzech latach niewoli r. 1556 umarł, pozostawiwszy księgi kościelne w tak niedokładnym stanie, w jakim je za przybyciem do Moskwy znalazł. W r. 1551, pamiętnym u nas śmiercią królowej Barbary, Iwan Groźny z rady Makarego  metropolity, zwołał do Moskwy sobór, który nazwany  został storoździałowym (stogławny), dlatego że księga, w której działania jego spisane zostały, składa się  ze stu działów i zowie się sto-gław. Na soborze tym,  pod prezydencyą metropolity Makarego radzili 2 arcybiskupi,7 biskupów, archimandryci, ihumeni i inni duchowni. Celem jego było: uzupełnienie prawa cywilnego przepisami kościelnemi, poprawienie ksiąg kościelnych, i sprostowanie niektórych obrzędów religijnych, jako to: sposobu żegnania się złożeniem trzech pierwszych a nie dwóch palców, śpiewania w cerkwi „alleluja” trzykroć, nie zaś dwakroć, nadto ustanowiono na tym soborze przeszło dwudziestu świętych.

 

Poprawienie więc ksiąg kościelnych było przedmiotem ciągłej troskliwości tak duchowieństwa jak monarchów Moskiewskich, lecz dokonanie tego zawsze było trudnem dla braku oświaty w duchowieństwie, który rozdziałem 25 stogława czyli działań soboru poświadczony został w następujących wyrazach: „Ubiegający się o stopnie diaków i kapłanów mało nauki posiadają, i wyświęcenie ich sprzeciwiałoby się ustawom kapłańskim, niewyświęcenie zaś ich pozostawi cerkwie bez śpiewów i obrządków.” Aby więc utrwalić dokonane w sprostowaniu ksiąg kościelnych roboty, car Jan rozkazał wydrukować te księgi. Wykonanie togo rozkazu metropolita Atanazy poruczył Janowi Fiedorowowi dyakonowi i Piotrowi Mścisławcowi drukarzowi, którzy r. 1564 wydrukowali Apostoł (dzieje apostołów). Nowość ta jednak nie wszystkim do smaku przypadła, a najbardziej nie podobała się przepisywaczom ksiąg kościelnych, którzy przez sztukę drukarską pozbawić się mieli dotychczasowego zarobku: i dlatego, aby w samym początku ten postęp oświaty przytłumić, przepisywacze potrafili podburzyć lud, przy pomocy którego spalili drukarnią, samych zaś drukarzy zmusili prześladowaniem do ucieczki za granicę. Fiedorów z Mścisławccm udali się do Lwowa, byli i w Litwie, gdzie doznawszy opieki światłego męża Chodkiewicza hetmana Litewskiego, powtórnie wydrukowali dzieje Apostołów. Po śmierci Jana Groźnego, syn jego Teodor wznowił drukowanie ksiąg kościelnych, które się powtarzało za panowania Borysa Godunowa i Bazylego Szujskiego, z przyzwolenia patryarchów Joba i Hermogenesa. Protoplasta dzisiejszej dynastyi car Michał Romanów uznał potrzebę przejrzenia i sprostowania ksiąg kościelnych, dopełnienie czego poruczył Dyonizemu archimandrycie i Abrahamowi Palicynowi Cellariuszowi[2]. Dyonizy znalazł przeszło 40 omyłek w księgach; lecz gdy te przedstawione były Jonaszowi metropolicie Krutyckiemu do rozpoznania, ten nie tylko nie podzielał zdania Dyonizcgo, ale obwinił go o herezyą; za co Dyonizy okuty w kajdany, skazany został na więzienie w klasztorze Nowospaskim w Moskwie, gdzie kazano mu odbywać dziennie po tysiąc pokłonów ziemnych i bito go oraz stawiano na pułkach przez dni 40; za wykreślenie zaś w księgach imienia Ś. Trójcy poniósł karę pieniężną 500 rubli wynoszącą. Czując się niewinnym Dyonizy, tak mężnie znosił te wszystkie katusze, że oprócz obowiązkowego tysiąca, z dobrej woli jeszcze drugi tysiąc pokłonów odbywał, lecz wytrwałości i sil zabrakłoby mu, gdyby ta kara końca nie miała. Jakoż gdy Filaret metropolita Rostowski, ojciec cara Michała, po powrocie z jeństwa Polskiego, wyniesiony był do godności patryarchy, Teofan przybyły ze wschodu patryarcha Jerozolimski, litując się nad Dyonizym, przedłożył Filaretowi zwołanie soboru dla rozpoznania winy uwięzionego, na którym usprawiedliwiony, powrócił do rządzenia ławrą w Sergiewsku. Po śmierci Filareta, patryarcha Joasaf dozwolił świeckim osobom przedrukowywać księgi kościelne, co dopełniano niedbale i dopuszczono się nowych pomyłek. Po Joasafie zostawszy patryarchą Józef, wnet postanowił sprostować wszystkie księgi kościelne, i przenosząc duchowieństwo świeckie pod względem oświaty nad zakonne, wbrew zwyczajowi swych poprzedników, wydelegował z duchowieństwa białego (świeckiego) do tej czynności komissyą, do której składu należeli: Abbakum protopop soboru kazańskiego w Moskwie, Stefan spowiednik cara, Jan Neronów protopop i klucznik pomienionego soboru, Teodor Iwanów dyakon katedry Wniebowzięcia w Moskwie, Grzegorz Neronów, Łazarz z Romanowa, Nicefor z Suzdala przezwany Pustosiviatan, Longin protopop z Muromu i Daniel z Kostromy. Jak się wywiązała komissya z tego poruczenia, niżej to wyjaśnim; tu tylko nadmienim, że nie tylko w księgach, lecz i w obrzędach kościelnych jawne były zboczenia od przepisów i zwyczajów pierwotnego kościoła wschodniego, których dostrzegł w r. 1649 Paizy patryarcha Jerozolimski do Moskwy przybyły, tudzież Gabryel metropolita Nazaretu i Atanazy patryarcha Konstantynopolitański, którzy zwrócili na nie uwagę cara Alexego, tudzież patryarchy Moskiewskiego Józefa i metropolity Nowogrodzkiego Nikona; skutkiem czego car, naradziwszy się z patryarchami, tegoż roku wydelegowali na wschód Arseniusza Suchanowa celariusza klasztoru Sergiewskiego dla przypatrzenia się tamecznym obrzędom kościelnym. Przedmiot ten nie tylko obchodził zwierzchność duchowną, lecz nie był obojętnym i dla osób cywilnych. Właśnie Teodor Rtyszczew bojaryn założył w r. 1648 pod Moskwą pustelnię Preobrażcńską, do której wezwał światłych zakonników Kijowskiego i innych Rusko-polskich klasztorów, w celu przełożenia z greckiego na ruski i wydania rozmaitych pożytecznych dla kościoła panującego ksiąg. Tym sposobem utworzyło się bractwo literackie, na czele którego był uczony kapłan zakonny Epifaniusz Sławieniecki, który przybywszy do. Moskwy już po śmierci patryarchy Józefa, śmiało mówił jego następcy Nikonowi o skażeniu nowych wydań, wskazując w szczególności na mszał. Nikon, wierząc w czyste zamiary Sławienieckiego, dodawszy mu do pomocy Arseniusza Greka, założyciela szkoły  dla duchownych w Moskwie, dozwolił sprostować i przedrukować księgi. Jakoż w latach 1652 i 1653 wydrukowało bractwo księgi następujące: Apostoł, Cwictnaja  Triod, Kanonik, Ewangelie, Obszczaja Mineja, Psałterz  i inne. Że zaś nie wszyscy chcieli przyjąć te nowe  księgi, przeciw którym najbardziej powstawało duchowieństwo świeckie, zwłaszcza członkowie poprzedniej komissyi przez patryarchę Józefa ustanowionej, przeto  dla ostatecznego rozstrzygnięcia wszelkich wątpliwości,  patryarcha Nikon, po naradzeniu się z carem Alexym,  zwołał r. 1654 sobór, który się odbył w komnatach carskich pod prezydencyą cara i patryarchy. Uczestnikami tego soboru byli metropolici: Makary Nowogrodzki, Korneli Kazański, Jonasz Rostowski, Sylwester Krutycki i Michał Serbski, 4 arcybiskupów: Marcelli Wołogodzki, Sofroniusz Suzdalski, Mizael Razański i Makary Pskowski, oraz jeden biskup Paweł Kołomeński, tudzież 11 archimandrytów i ihumenów, także 13 protopopów. Na tym soborze, po rozpoznaniu wiadomości dostarczonych z podróży na wschód przez Arseniusza Suchanowa cellaryusza, który złożył Nikonowi swój pamiętnik religijny pod nazwą Proskinitaryusz, uznano działania pomienionej komissyi za przeciwne zasadom religii, ułożono 26 punktów tyczących się przepisów i obrzędów kościelnych, oraz omyłek dopuszczonych w księgach kościelnych. Nie obszedł się wszakże ten sobór bez zgorszenia: gdy bowiem zbierano podpisy obradujących, biskup Paweł na protokóle napisał: „Jeśli kto od podań świętego kościoła katolickiego co odejmie, lub co do nich doda, albo też inaczej przełoży, niech będzie przeklętym”[3].

 

Zdanie Pawła podzielali niektórzy archimandryci, ihumeni i protopopi, za co wszyscy przeciwnicy obwołani zostali przez patryarchę Nikona za odszczepieńców  (raskolnik) i nadto Paweł pozbawiony godności biskupiej, karany cieleśnie i zesłany był na wygnanie do klasztoru Paleostrowskiego na jeziorze Onedze, a potem w ziemi Nowogrodzkiej żywcem spalony. Jan Neronów protopop i klucznik zamknięty był w klasztorze Wołogodzkim, Daniel z Kostromy wtrącony do więzienia w Astrachaniu, Longin uwięziony w Murowie, inni tymczasowo w miejscu pozostali[4].

 

Aby działania tego soboru uprawnić, patryarcha Nikon wydelegował r. 1654 Manuela Greka ze swemi listami do Paizego patryarchy Konstantynopolitańskiego, w których przedłożył do rozpoznania owe 26 punktów postanowień soboru Moskiewskiego. Paizy zwołał u siebie sobór i w roku następnym posłał Nikonowi działania tego soboru zamiast żądanej na listy odpowiedzi, któremi pochwalonem było postąpienie soboru Moskiewskiego[5]. Zatem Nikon porozumiawszy się z carem Alexym, znowu wydelegował mnicha Arseniusza Suchanowa ze szczodrą jałmużną do góry Atońskiej i do innych miejsc na wschód, aby nie szczędząc kosztów, nabył tam rękopisma duchowne greckie. Skutek rychło nastąpił, i w Moskwie otrzymano do 500 ksiąg greckich, w rękopismach otrzymanych z klasztorów Atońskich, które oddano bractwu literackiemu do przejrzenia i użytku właściwego.

 

Wnet zwołano w Moskwie nowy sobór, na którym oprócz duchowieństwa miejscowego, byli obecni patryarchowie: Makary Antyochejski, Gabryel Serbski. Ten odbył się w r. 1655 i potwierdziwszy sobór poprzedni z r. 1654, postanowił sprostowanie, oraz przedrukowanie ksiąg kościelnych.

 

Tedy bractwo przy pomocy Dyonizcgo archimandryty góry Atońskiej znowu wzięło się do swego dzieła i od r. 1655 do 1666 przez lat 11 trudniło się wypełnieniem postanowienia soborów. O ile nowe księgi przez druk rozmnażały się, o tyle cofano jak najspieszniej z cerkwi i klasztorów stare księgi duchowne, aby je zniszczyć. Lecz trudno było przekonać nie tylko lud, lecz nawet duchowieństwo, że co dotąd uważane było za święte, przestaje być takiem, a natomiast inne księgi, obrazy i obrzędy wprowadzone być winny w użycie.

 

Ztąd to wyrodziło się odszczepieństwo (raskoł), na czele którego stanął pomieniony Paweł ex-biskup, nazywany przez odszczepieńców naczelnikiem dobrego wojska. Oprócz niego, dziewięciu członków komissyi czyli tłómaczy, również stało się podrzędnymi naczelnikami sekt, które miały swe odcienia zwane zgodami (sogłasie). Wszyscy znalazłszy w stolicy i w dalekich okolicach obszernej ziemi moskiewskiej tysiące swych zwolenników pomiędzy ludem, stosownie do swego stopnia duchownego, uznawali lub nie uznawali potrzeby kapłanów święconych i tym sposobem utworzyły się dwie główne sekty odszczepicńców: popowszczyzna lub popowcy, uznająca potrzebę kapłanów i posiadająca ich, tudzież bezpopowszczyzna lub bezpopowcy, niemający kapłanów święconych: ci ostatni mają naczelników duchownych płci męzkiej lub żeńskiej.

 

Sekty te wszakże nie przyznawały sobie odszczepieństwa od kościoła greckowschodniego, owszem miały przekonanie, że się trzymały zasad pierwotnej religii, jaką Włodzimierz z Grecyi do Rossyi wprowadził; wszakże rozporządzenia za Nikona patryarchy wydane, tyczące się sprostowania ksiąg i obrzędów religijnych,  uważają za bezzasadne i przeciwne prostocie religii; dlatego też sekciarze religią swą nazywają prawosławną, siebie zaś starowyznawcami (starowiery)  lub staroobrządkowymi (staroobriadcy), panujący zaś kościół Rossyjski zowią wiarą Nikoniańską.

 

Główne różnice w dogmatach czyli obrządkach  tych dwóch religij, to jest panującej greckorossyjskiej czyli tak zwanej prawosławnej i starowyznawców, są  następujące:

 

1)     Prawosławni żegnają się trzema palcami, starowyznawcy zaś dwoma;

2)     Prawosławni używają w modlitwach trzykroć alleluja, starowyznawcy dwakroć; 

3)     Prawosławni processye kościelne odbywają od zachodu ku wschodowi, starowyznawcy przeciwnie;

4)     Prawosławni wyobrażają figurę krzyża z ośmiu końcami, starowyznawcy z czteroma;

5)     U prawosławnych liturgia odprawia się na 5-ciu prosferach (hostiach), u starowyznawców na 7-miu.

 

Nadto staroobrządkowi zarzucają kościołowi prawosławnemu, że od czasu Nikona  patryarchy zmienił Niceo-konstantynopolitański symbol  wiary, a mianowicie, że jakoby bezzasadnie w artykule  o Duchu Śtym wypuścił wyraz prawdziwy, a w artykule o Synu Bożym wyraża : „panowania zaś jego nie  będzie końca” – wtedy gdy należałoby mówić: „panowania zaś jego nie ma końca”.

 

Lecz prawosławni zbijają ten zarzut dwoma starożytnemi symbolami wiary (Wierzę w Boga), przed kilku laty dopiero znalezionemi, a mianowicie: jednym w muzeum Rumiancowa w Petersburgu, w księdze Kormczej, pisanej na pargaminie podług prawideł   wieku XIII-go pod Nr. 230, drugim w Obchodzie(codzienny użytek) rozmaitych modlitw biblioteki Zofii nowogrodzkiej w N. 13, pisanym także na pergaminie podług prawideł tegoż wieku XIII-go, gdzie wyrazów wyżej przytoczonych o Duchu świętym ani o Synu Bożym nie ma[6].

 

Najważniejszcmi księgami starowyznawców są następujące: Psałterz do naśladowania, Katechizm mały, Psałterz naukowy, Księga o wierze i Księga Cyrylla jerozolimskiego. Paweł ex-biskup, jeniec klasztoru paleostrowskiego (na wyspie jeziora Onegi) od r. 1655 rozkrzewiając pomiędzy ludem puszcz ołoneckich zasady swej wiary, był protoplastą sekty Pomorzan, do rozszerzenia której w Syberyi najwięcej się przyczynił Abbakum protopop r. 1656   na wygnanie do Dauryi zesłany. W tymże roku 1656   pojawiło się odszczcpieństwo w klasztorze na wyspie Sołowkach na morzu Białem, do którego powodem były przysłane z Moskwy księgi nowe religijne; te bowiem bez użytku schowano na wieczne czasy do skrzyni, a używano dotychczasowych niepoprawnych. Po otrzymaniu o tem wiadomości w Moskwie, Nikon patryarcha żądał, aby znaglono mnichów Sołowicckich do posłuszeństwa kościołowi, a przedewszystkiem usunął dotychczasowego przełożonego, przeznaczając w miejsce jego   innego zaufanego archimandrytę. Lecz unici nowego   archimandryty do swego klasztoru na przełożonego nie przyjęli i jawnie wypowiedzieli posłuszeństwo tak kościołowi panującemu jak i monarsze, postanawiając nadal nie modlić się za cara i jego familię.

 

Łatwo szerzyć się mogła sekta starowyznawców, bo Paweł ex-biskup w sąsiedztwie klasztoru Sołowieckiego zostawał; Nikon zaś patryarcha, najgorliwszy przeciwnik odszczepieńców, pozbawiony łaski cara w r. 1658 złożył godność swą i oddalił się do klasztoru Nowojerozolimskiego przez się założonego, a po upływie lat 9-ciu r. 1667 pozbawiony został godności patryarszej, i rządy kościoła panującego objął po nim patryarcha Joasaf.

 

Chcąc ostatecznie przytłumić bunt mnichów Sołowieckich, car z porady patryarchy wydelegował wojewodę Meszczerynowa z wojskiem do zdobycia orężem klasztoru i ukarania winnych obrazy majestatu carskiego.

 

Meszczerynów wyruszył z 185 strzelcami, lecz gdy przybył do Sołówek i ujrzał klasztor murem opasany, bramy zamknięte, a mnichów przysposobionych  do boju, naówczas przyzwał do siebie w pomoc jeszcze  800 strzelców Dźwińskich i Chołmogórskich, z którymi  dnia 23 Grudnia 1676 r. przypuścił ogólny szturm, lecz bez skutku.

 

W trudnem był położeniu wojewoda, bo należało  wypełnić rozkaz cara, ale wypełnienie wymagało znacznej siły zbrojnej, o którą nie tak łatwo było na krańcu  północnym państwa, a jeszcze większej potrzeba było  taktyki wojennej, w której wojewoda nie wiele musiał  być biegłym, bo załodze klasztornej z 500 tylko osób  złożonej, w liczbie których było mnichów 200, duchowieństwa zaś świeckiego, nowicyuszów i osób cywilnych  300, nie umiał z dwakroć większą siłą podołać. Lecz  wyprowadził go z tego kłopotu Teoktyst mnich klasztoru oblężonego, który potajemnie przybywszy do wojewody, wskazał mu przejście w murze klasztor opasującym, kamieniami natenczas zawalone. Jakoż w nocy  d. 22 Stycznia 1677 r. w czasie silnej burzy, gdy oblężeni udali się do cel na spoczynek, pozostawiwszy po  jednemu tylko stróżu zbrojnym na basztach, Meszczerynów wskazanem przez Teoktysta przejściem wszedł do klasztoru, bramy otworzył i przebudzonych ze snu  buntowników po dwuletniem oblężeniu pokonał. Wnet nastąpiła kara winnych, a mianowicie herszci Samko sotnik kozacki i Nikanor archimandryta, ukarani byli  śmiercią; drudzy mniej winni zesłani zostali do twierdz  w Kolsku i w Pustoziersku; innym upokorzonym i władzy monarchy poddającym się przebaczono, pozostawiając ich w Sołówkach; nie mała jednak część oblężonych uciekła i rozproszyła się po lasach. Tym sposobem dwudziestoletni bunt i odszczepieństwo mnichów  Sołowieckich poskromione zostały[7].

 

Po tej rozprawie polityczno-religijnej, nastąpiła  wkrótce druga, straszniejsza i okropniejsza. Gdy bowiem Abbakum protopop zyskał przebaczenie i po sześciu latach wygnania powrócił do Moskwy, znalazł tu licznych swych zwolenników, nie tylko w klassie niższej lecz i przy boku cara; jawnie więc głosić zaczął zasady swe religijne, nazywając Nikona patryarchą Antychrystem. Nicefor Pustoświat w Suzdalu, a ksiądz Łazarz w Romanowie, wspierali dążności jego. Przy takiem usposobieniu umysłów narodu, car Teodor Aleksiejewicz umiera, wszczyna się w r. 1682 w stolicy bunt strzelców, skutkiem którego ogłoszeni zostali carami oba małoletni carewicze Piotr i Iwan, rejentką zaś carewna Zofia. Korzystając z okoliczności, a mając w swych rękach całą siłę zbrojną pod dowództwem bojara księcia Iwana Chawańskiego, gorliwego zwolennika starych ksiąg i starych obrzędów kościelnych, strzelcy przybrali do siebie wzmiankowanego wyżej Nicefora Pustoświata, oraz pięciu mnichów klasztoru Wołokołamskiego i dawszy im w ręce krzyż, ewangelię, obraz sądu ostatecznego, oraz stare księgi, ruszyli tak processyą po ulicach Moskwy, głosząc ludowi i duchowieństwu starą wiarę, oraz wzywając duchownych kościoła panującego do dysput religijnych. Zofia jednak potrafiła uśmierzyć bunt i hersztów ukarała, ale odszczcpieństwa wstrzymać nie mogła, które szybko krzewiło się  w pustelniach Pomorskich (w teraźniejszych guberniach:  Archangielskiej, Ołoneckiej i Wołogodzkiej), Kostromskich, Niżegrodzkich i w Syberyi, tudzież w lasach  Bryńskich, Wiaznikowskich, Starodubowskich i innych, także w Polsce, w Szwecyi, w Prusach, w Austryi,  w Krymie pomiędzy Tatarami i na Kaukazie wśród górali.

 

Popowcy utrzymali w swój wierze wszystkie sakramenta oprócz kapłaństwa, którego chociaż je potrzebnem uznawali, dla braku biskupów, sami spełniać nie  mogli. Bezpopowcy utrzymali tylko chrzest i spowiedź,  inne pięć sakramentów odrzucili i oczekują rychłego  końca świata, uważając panowanie Antychrysta od czasu Nikona patryarchy już rozpoczęte w osobie cara, który zniósł te sakramenta, i dlatego przechodzących na  starą wiarę z kościoła panującego należy chrzcić, a z powodu zniesienia kapłaństwa, obowiązków kapłańskich dopełniać mogą osoby niewyświęcone, nawet płci żeńskiej.

 

Sekta Pomorzan, przez Pawła ex-biskupa założona, pomiędzy swymi protoplastami liczy Doryteusza ihumena klasztoru biesiedawskiego, Kornelego mnicha  z Totmy, tudzież Ignacego dyakona i wielu innych wychodźców z klasztoru Sołowieckiego, którzy nad rzeką Wygiem założyli wielki klasztor pomorski wygorocki czyli pustelnią wygowską. Jeden z uczniów tego klasztoru, po imieniu Daniel Wikulicz, założył r. 1695 nad tąż rzeką drugi klasztor, w którym do  swej śmierci to jest do r. 1734 był przełożonym, i od  niego klasztor nazwany został Daniłowym, a sekta  pomorska Daniłowszczyzna. Jednocześnie z Danielem przybył tu z ziemi Nowogrodzkiej Andrzej, syn Dyonizego księcia Myszeckiego, młodzieniec lat 17, który podzielił się z Danielem rządami w klasztorze i stał  się znakomitym patryarchą odszczepieńców: sprowadził  tu r. 1697 ojca swego, dwóch braci Szymona i Iwana, oraz siostrę Salomonią. Celem ukształcenia się, podróżował z bratem Szymonem po Rossyi w charakterze kupca, pobierał nauki w Kijowie i w Moskwie, oraz ponabywał dla swej braci klasztornej z rozmaitych bibliotek i skarbnic mnóstwo ksiąg starożytnych i szacownych, opatrzonych w autografy książąt panujących i arcypasterzów, tudzież ewangelie, krzyże, obrazy i sprzęty kościelne. Roku 1703 Daniłowcy wyjednali ukaz monarszy dozwalający im swobodnego i jawnego wypełniania obrządków religijnych, co przyczyniło się do rozmnożenia pustelń tej sekty. Po powrocie do swego klasztoru, w którym zwolennicy płci obojej razem mieszkali, tylko przegrodą drewnianą oddzieleni, Andrzej i Szymon zbudowali dwa oddzielne klasztory, dla mężczyzn nad rzeką Wygiem i dla płci żeńskiej nad rzeką  Leksą; w tym ostatnim przełożoną była siostra założycieli Salomonia Myszecka. Dla ukształcenia swych zwolenników fundatorowie napisali dzieła dogmatyczne, historyczne i obyczajowe, tudzież założyli szkołę pisarzy do przepisywania ksiąg kościelnych, także szkołę śpiewaków kościelnych, i szkołę malarstwa religijnego. Po śmierci Andrzeja, Szymon objął rządy całej sekty. Za panowania Anny Iwanowny, mnich tego klasztoru, z nazwiska Krugły, podał r. 1739 denuncyacyę do rządu na swych współbraci, że się nie modlą za cesarzowę i dom panujący. Szymon dowiedziawszy się o tem, lękał się kary jaką ponieśli unici Sołowieccy, i zwoławszy radę, nakłonił swych podwładnych do wpisania imienia cesarzowej do ksiąg religijnych i do modlenia się za nią.

 

Wydelegowana z Petersburga komissya śledcza pod prezydencyą urzędnika Samaryna nie wykryła winy, tem bardziej, że denuncyant Krugły zeznał, iż fałszywie przez zemstę spotwarzył dobrych ludzi.

 

Jednocześnie z sektą Pomorzan czyli Daniłowską w ziemiach Nowogrodzkiej i Pskowskiej utworzyła się sekta Teodozyjska (Feodoziewska), której naczelnikiem był Barlaam protopop soboru Pskowskiego, a pierwszymi uczniami jego: Jan Dementiew kupiec wielkołucki, Bazyli Lisicyn włościanin, Grzegórz podskarbi klasztoru Nowogrodzkiego, Samson syn popa i inni. Z tej sekty Tymoteusz z kilkudziesięciu zwolennikami wyszedł do Szwecyi i tam założył pustelnią, do której w latach 1684 i 1685 mnóstwo ludzi z ziemi Nowogrodzkiej uciekło. Z pomiędzy uczniów Barlaama, a odszczepieńców Nowogrodzkich, uważany za luminarza  sekty Teodozy Urusów[8] z rodu bojarów, syn Bazylego, który był pierwotnie diaczkiem, a po przejściu  do odszczepieńców pod imieniem Dyonizego posyłany  był do Szwecyi dla traktowania w rozmaitych przedmiotach z jednowiercami. Od jego imienia sekta przybrała swe nazwisko, które nawet w naszym kraju rychło znanem było, bo Teodozy z całą swą familią r. 1694  przeniósł się do Polski, gdzie zbudowawszy dwie pustelnie, męzką i żeńską, został naczelnikiem sekty Teodozyjskiej czyli bezpopowców. Rychło doń przybyło mnóstwo zwolenników z Rossyi.

 

Chociaż Teodozy znosił się z Pomorzanami, utworzył jednak odmienne dogmata dla swych zwolenników,  a mianowicie: 1) Na krzyżu używać napisu słowiańskiego J. N. K. Ż. (Jezus Nazarański król Żydowski);  2) Małżeństwo przed przejściem do starej wiary zawarte uważać za nierozwiązane i prawne; 3) Żywność na rynku kupioną, uważać za nieczystą i oczyszczać ją modlitwą oraz pokłonami; 4) Mnichów i kapłanów przechodzących do starowyznawców nie pozostawiać w tym stanie, lecz uważać ich za świeckich. Teodozy dziewięć tylko lat mieszkał w Polsce w teraźniejszej gubernii Mohilewskiej, albowiem gdy żołnierze szukając sobie zdobyczy na Szwedach po kraju plądrujących natrafili wśród lasu na pustelnią Teodozego, znaleźli tu niegościnne przyjęcie, i znęceni do walki jednych z braci pozabijali, innych poranili. Ta przygoda zmusiła Teodozego do szukania przytułku w ziemi Pskowskiej[9],  gdzie zbudowawszy we włości wiązowskiej w powiecie wielkołuckim dwie pustelnie, r. 1711 życie skończył. Ztąd sekta ta rozkrzewiła się w Nowogrodzie, w Jarosławiu nad Wołgą w Starej Rusi, w Pskowie, w Rydze i w Austryi.

 

Do klasztoru Daniłowskiego Pomorzan przybył Focyusz strzelec Nowogrodzki, którego dla braku ukształcenia przełożony ówczesny Andrzej książę Myszecki przyjął na służbę czyli za braciszka zakonnego, przeznaczając go do swych usług. Przypatrzywszy się życiu swego przełożonego, Focyusz udał się do inszej mniejszej pustelni, w której przełożonym był Dawid, prosząc, aby go mianował starszym mnichem, lecz i ten nie przychylił się do prośby jego. Tymczasem rychło zmarł w klasztorze Daniłowskim założyciel jego Daniel Wikulicz, i Focyusz pospieszył do objęcia rządów nad tym klasztorem, lecz zgromadzenie wybrało Szymona brata Andrzeja Myszeckiego, który swej władzy nikomu odstąpić nie chciał. Wówczas Focyusz chodząc po wszystkich pustelniach Pomorskich oskarżył Szymona o herezyą Samaryńską, to jest, że poddał się usiłowaniom urzędnika Samaryna, delegowanego do skłonienia starowierców, iżby modlili się za familię panującą, tudzież iż jest papieżem, bo przywłaszcza sobie władzę duchowną i cywilną nad całym ludem: lecz Szymon przed zgromadzonym ludem w klasztorze Daniłowskim r. 1737 w święto Narodzenia Chrystusa Pana, potrafił usprawiedliwić się i utrzymał się przy swym patryarchacie. Tedy Focyusz powtórnie udał się do Dawida, który polubiwszy jego spryt, bez względu na jego nieuctwo, zrobił go mnichem pod Filipa imieniem.

 

Wówczas to nowy Filip, uważając się za równego innym naczelnikom sekty, zebrał do 50 stronników niezadowolnionych z patryarchy Szymona i zbudowawszy     pustelnią w odległości wiorst 50 od Daniłowskiej, stał się założycielem trzeciej głównej sekty starowierców, znanej pod nazwiskiem Filipowców.

 

Pustelnia ta zbudowaną była z drzewa o piętrze; na dole było mieszkanie, na piętrze modlitewnia. Podwórze z zabudowaniami otoczone było na około wysokim ostrokołem. Główną cechą tej sekty były przepisy: nie modlić się za konających i starać się o śmierć męczeńską przez spalenie się lub umorzenie się głodem, dla tego też Filipowcy zwali się inaczej spaleńcami i morzącemi (morelszczyki).

 

Komissyą śledcza ukończywszy swą czynność w klasztorze Daniłowskim, przybyła do Filipowców, celem skłonienia ich do modlenia się za monarchinią, lecz ci nie     przyjęli komissyi i modlenia się żądanego odmówili.

 

Wówczas Samaryn kazał swój sile zbrojnej wyłamać fórtkę klasztorną, lecz gdy po dopełnieniu tego członkowie komissyi weszli na dziedziniec, ze strachem ujrzeli pustelnią w płomieniu i wszystkich Filipowców ogniem objętych; chcieli tedy gasić pożar, lecz trudno było coś począć na obronę, bo studnie umyślnie zawalone były drzewem i kamieniami. Tym sposobem 38 Filipowców r. 1742 poświęciło się na śmierć wraz z swym naczelnikiem.

        

Po śmierci Filipa rozkrzewicielami sekty jego byli Tercncyusz i Maciej, którzy założyli swe pustelnie najprzód w prowincyi Archangielskiej i w Finlandyi, potem od r. 1765 w gubernii nowogrodzkiej.

 

Oprócz tych trzech sekt głównych odszczepieństwa,  to jest Pomorzan, Feodozyjców i Filipowców, odcie niami ich były następujące: Kapitor mnich utworzył  w gubernii Kostromskiej i Włodzimirskiej sektę Kapitonów. Podreszetnikow włościanin założył w gubernii  Kostromskiej towarzystwo Podreszetników;  Józef Istomin mnich Ormianin utworzył w Syberyi sekty Prawowierców i Czustwienników; inni utworzyli zgody jako to: Pastuchowa lub Adomantowa zgoda, Spasowa lub Śpiewacka albo Ruzminowszczyzna, Nawożony (dozwalający żenić się), Samokreszczeńcy (chrzczą się sami kąpielą), Stefanowszczyzna, Osipowszczyzna, Skitalszczyki lub Rogozinki i Akulinowszczyzna, (od założycielki Akuliny).

 

Po rozejmie Andruszowskim (r. 1667) gdy powiat  starodubski, który stanowił połowę województwa Smoleńskiego, wraz ze Smoleńskiem odpadł do Rossyi i przybrał nazwę pułku starodubowskiego, Kożma paroch   cerkwi Wszystkich ŚŚ. na Kuliszkach w Moskwie, z dwunastu wiernymi sobie parafianami uciekł do przyjaciela   swego Gabryela Iwanowa pułkownika Starodubskiego, który polecił Łamoce atamanowi kurkuwskiemu, aby ich pomieścił w miasteczku Ponurowice nad rzeką Równą, gdzie też oni sektę popowcow r. 1669 założyli. Rychło tu przybyło więcej zwolenników z głębi Rossyi, którzy w lasach starodubowskich i na pustkowiach założyli 4 słobody: Białą studnię (Biełyj kołodez), Granatową studnię, Zamieszewo i Szełomę.

 

Jednocześnie z tymi przybył z miasta Bielewa (gubernii Orłowskiej) drugi ksiądz świecki Stefan ze swym synem Dymitrem, który założył oddzielną słobodę  Mićkówkę.

 

Nie źle im się wiodło aż do śmierci cara Fedora  Alexiejewicza; lecz z wstąpieniem na tron Iwana i Piotra małoletnich carów, rejentka Zofija po uśmierzeniu  buntu strzelców Moskiewskich, wydała wnet ukaz na imię biskupa Czernichowskiego i Symeona pułkownika starodubowskiego, aby przymusowo nawracali starowierców i ze Starodubia zwrócili ich do miejsca poprzedniego zamieszkania. Okoliczność ta znagliła starowierców ze swymi kapłanami Koźmą i Stefanem uciekać do Polski, gdzie na wyspie Wietką zwanej nad rzeką Sożą (w teraźniejszej gubernii Mohilewskiej) mającej obwodu nie więcej nad dwie wiorsty w dobrach pana Chaleckiego, r. 1683 osiedlili się. Mnóstwo przybyłych z Rossyi zwolenników przez założenie na około Wietki wielkich słobód zwanych Kosieck, Romanowo i Leontiewo, podniosło znaczenie Wietki. Koźma naczelnik chcąc nadać większą powagę swemu domowi modlitwy, sprowadził doń dzwony, co nie podobało się drugiemu naczelnikowi Stefanowi, który oddalił się do Łojewa i tam założywszy słobodę Karpówkę życie zakończył.

 

O wiorst 20 od Wietki r. 1692 założoną została słoboda Bylew, do której w roku następnym przybył z klasztoru Lgowskiego[10] kapłan zakonny Joasaf uczeń starca Joba[11] założyciela sekty nad Donem i tam zmarłego. Ten po śmierci Koźmy przeniósł się na Wietkę, gdzie po rozpoczęciu budowy cerkwi umarł. Po nim rządził w Wietce Teodozy kapłan zakonny z Rylska, wyświęcony jeszcze przez patryarchę Józefa, który przyzwawszy do siebie z Rylska brata swego księdza Alexandra, z Moskwy księdza Grzegorza, wykończył przy pomocy ich budowę kościoła na Wietce i w r. 1695 poświęcił pod wezwaniem opieki Matki Boskiej (Pokrowy). Odtąd Wietka została głową i stolicą kościoła starowierców, do której zbiegali się zwolennicy z całej Rossyi, lękając się skutków ukazu carów Iwana i Piotra z dnia 7 Kwietnia 1685 r. na mocy którego wszyscy odszczepieńcy mieli być żywcem paleni. Tym sposobem na około Wietki wzniosło się jeszcze 14 słobód, jako to: Kosiecka, Dębowyłog, Popsujewska, Maryańska, Mielicze, Krasna, Kościukowicze, Buda, Krupiec, Grodnia, Niwki, Grabówka, Tarasówka i Spasówka. Ludność Wietkowców w drugiej ćwierci wieku zeszłego wynosiła 40000. Ztąd przełożony Teodozy rozsyłał zapasową kommunią świętą do wszystkich klasztorów i pustelń starowierców w Rossyi, bo już gdzieindziej kapłanów prawnie wyświęconych pomiędzy starowiercami nie było, za co też otrzymywał zewsząd liczne i hojne jałmużny oraz dary.

 

Wietkowcy przyjęli zasady następujące: przechodzących na ich wiarę z kościoła panującego przechrzcić, samopalenie się odrzucić; obrazy świętych chociażby nie ich malarzy przyjmować i czcić; małżeństwo utrzymać, i śluby małżeńskie błogosławić; z prawosławnymi wolno było razem jadać i pić, oraz chodzić do łaźni.

 

Widząc ciągły wzrost Wietkowców ze szkodą dochodów państwa, Piotr wielki złagodził przeciwko starowiercom istniejące przepisy i ukazem z Lutego 1714 r. dozwolił im pełnić swe obowiązki, lecz mają się poddać spisowi płci obojej, podług którego ściągany był od nich podatek pogłówny podwójny, w stosunku innych wyznań, za prawo zaś noszenia brody ustanowił oddzielną opłatę, za ślub małżeński także, a budowania pustelń i klasztorów zakazał.

 

Na mocy tego ukazu niektórzy z Wietkowców znowu się przenieśli do Starodubia, gdzie połączyli się z dyakonowcami[12] Epifaniewszczyzną. Ta ostatnia sekta założoną została przez Epifaniusza mnicha klasztoru Kozielskiego eparchii Kijowskiej, który r. 1774 wyświęcony przez metropolitę multańskiego w Jassach na biskupa Ukrainy do m. Czechryna, za pozwoleniem biskupów unickich Lwowskiego i Włodzimirskiego przemieszkiwał w tem mieście do r. 1727, w którym schwytany przez Rossyan, odesłany był do Petersburga i po zdegradowaniu uwięziony, zkąd r. 1733 potrafił uciec do Wietki, lecz r. 1735 znowu pojmany i do fortecy Kijowskiej odesłany, tam życie zakończył.

 

W historyi kościoła prawosławnego zaszczytne miejsce zajmuje Pilirym, syn włościanina, rodem Litwin, który w młodości mieszkał na Wietce i tam został mnichem, lecz potem wydalił się do Rossyi, i po przejściu do religii panującej, był przełożonym klasztoru w Pereasławiu. Piotr Wielki uważając go za uczonego i gorliwego zakonnika, r. 1700 poruczył mu nawrócenie starowierców w gubernii Niżegrodzkiej, których w lasach Czarnoramieńskich liczono do 40000. Pilirym rychło postąpił na archimandrytę monasteru Uspieńskicgo w Kierzeńcu, a w r. 1719 został biskupem dyecezyi Niżegrodzkiej. Wydał dzieło pod nazwą Praszczyny, w którem zbija błędy odszczepieńców.

 

 Cesarzowa Anna Janówna źle widząc ciągle wzrastającą potęgę Wietki, manifestem r. 1733 wzywała Wietkowców do powrotu do Rossyi, lecz gdy skutku nie widziała, r. 1735 wydała rozkaz pułkownikowi Sytinowi otoczyć wojskiem Wietkę i wszystkich wychodźców przyprowadzić do kraju pod strażą. Sytin napadłszy niespodzianie na Wietkę z pięciu pułkami, miał co do roboty na cały rok, nim rozpędził starowiorców. Wietka opustoszała, domy jej i pustelnie spalone zostały, a cerkiew z przyzwoleniem Sytina rozebrana i na tratwach po rzece Soży spławioną była do słobody Swiatskiej w Starodubiu, gdzie starowiercy posiadali już 17 słobód, pomiędzy ktoremi były wielkością swoją podobne do miasteczek, nazwiska ich: Klimowskie, Zybki, Klince, Łużki, Złynki, Mićkówka, Szełamówka, Jeleńska, Dobrzańska, Woronkowo, Debenka, Czurowice, Tymoszkin przewóz, Ardon, Mlinka, Radul i wzmiankowana Swiatska. W czasie najścia Szwedów, za pomyślne i zaszczytne utarczki z wojskiem Karola XII, Starodubowcy otrzymali od Piotra Wielkiego przebaczenie za samowolne wydalenie się z miejsc rodzinnych i nadto ziemie samowolnie przez nich dzierżone oddane im zostały na dziedziczną własność.

 

W Starodubiu od r. 1740 zarządzał sektą dyakonowcow pop Patrycy, którego uczniem był Atenogenes dyakon klasztoru nowojerozolimskicgo, i ten posłany był na Dniepr do Polski dla rozkrzewienia sekty, gdzie w słobodzie Borskiej, blisko miasta Homla[13], r. 1750 zbudował cerkiew pod wezwaniem znamienia M. B., a nie poprzestając na podrzędnym tytule zwierzchnika, udał się do Wołoszczyzny mianując się biskupem, gdzie od metropolity i hospodara przyjęty z właściwą tej godności czcią, wyświęcił licznych popów i dyakonów dla starowierców. Lecz gdy się wykryło wkrótce jego szalbierstwo i hospodar chciał go podług praw krajowych ukarać, Atenogenes uciekł z Wołoszczyzny do Polski i r. 1735 w wielki Czwartek wszedł do wojska królewskiego.

 

Po upływie niespełna dwóch lat od opustoszenia Wietka znowu się zaludniła i w ciągu lat pięciu otrzymując hojną jałmużnę od swych zagranicznych współwyznawców, doszła znowu do poprzedniego świetnego stanu. Postawiono tu naprzód kaplicę, a w r. 1758 wzniesiono nowy kościół pod wezwaniem opieki Matki Boskiej, wspanialszy od pierwotnego. Na około kościoła wybudowano dwa klasztory: męzki i żeński; w pierwszym było 1200 mnichów, oprócz braciszków i nowicyuszów, w drugim było 100 zakonnic przysięgłych i mnóstwo nowicyantek. Przełożonymi byli księża świeccy: Dyonizy, Jan, Łazarz, Grzegorz i Michał z rodu Kałmyków, tudzież kapłan zakonny Waleryan.

 

Ten wzrost Wietki znowu był źle widziany przez rząd Rossyjski, i monarchowie panujący, a mianowicie Elżbieta Piotrówna, Piotr III i Katarzyna II, wydali w latach 1760, 1762 i 1763 manifesty przyzywające Wietkowców do Rossyi z przyobiecaniem im amnestyi, lecz z tej łaski korzystać nie chcieli.

 

Tedy jenerał-major Masłow otrzymał rozkaz wtargnąć z wojskiem do Polski i zabrać tam wszystkich zbiegów rossyjskich. Masłow w r. 1764 znienacka otoczył dwoma pułkami Wietkę, w której znalazł do 20000 ludności i w ciągu dwóch miesięcy wyprawił większą ich część do Syberyi na zaludnienie. Pozostał tylko pop  Michał Kałmyk, który, za pozwoleniem Masłowa przeniósłszy cerkiew z Wietki do Starodubia, postawił ją  pomiędzy słobodami Mićkówką i Klimowem, gdzie sam z małą garstką Wietkowców osiedlił się.

 

Odtąd Starodubowcy u starowierców nabierać zaczęli znaczenia Wietki i wszyscy zwolennicy ten punkt uważali za główny. Jakoż w końcu wieku XVIII utworzyła się tu wielka osada odszczepieńców rossyjskich, która zawierała dwa klasztory: męzki i żeński bezpopowców i cztery popowców, tudzież 17 cerkwi i 16 kaplic. Główny zarząd należał do popa Michała z Wietki, przełożonego klasztoru Pokrowskiego sekty wietkowskiej, gdzie było 100 mnichów i 50 nowicyuszów.

 

Przy słobodzie Złynki zbudowany był klasztor Wniebowzięcia Matki Boskiej (Uspieński), którego przełożonym był pop Nikodem. Ten sprzykrzywszy sobie  prześladowanie rządu, w imieniu swojem i swych zwolenników podał w r. 1781 prośbę do namiestnika Mało-Rossyi Rumiańcowa Zadunajskiego i do synodu w Petersburgu: 1) o zdjęcie klątwy przez sobory Moskiewskie na starowierców wyrzeczonej, 2) o przysłanie z synodu dla nich biskupa prawosławnego, 3) aby ten biskup poświęcił cerkwie starowierców i wyświęcał kapłanów podług obrządku, jaki był przed patryarcha Nikonem, 4) aby synod zaopatrzył starowierców w oleje  święte, 5) aby nikogo z zostających pod pasterskiem zwierzchnictwem tego biskupa, nie przymuszano do golenia brody i do noszenia sukien kroju niemieckiego.

 

W skutek tej prośby cesarzowa Katarzyna wydała  d. 11(23) Marca 1784 r. ukaz na imię Gabryela metropolity Nowogrodzkiego, w którym objawiła chęć, aby ten arcypasterz zakommunikował arcybiskupom Mohilewskiemu i Słowiańskiemu przychylną decyzyę na prośbę starowyznawców. Na mocy tego ukazu, słobody starowierców w namiestnictwach Czernichowskiem i Nowogrodzkiem położone, zaliczone zostały do dyecezyi prawosławnej Tauryckiej. Taki był początek jednowierstwa czyli Unii, której odtąd nie uważa kościół prawosławny za odszczepieństwo. Jednowiercy zawiązali się w r. 1786 na Irgizie w ziemi Astrachańskiej, r. 1800 w dyecezyi Niżegrodzkiej i w Moskwie.

 

Tu w pierwszej stolicy Rossyi Pomorzanie r. 1771 założyli pustelnię pod nazwiskiem Cmentarza Przemienienia Pańskiego (Preobrażenskoje kladbiszcze), w której przełożonym był w ciągu lat 38 Eliasz Kowylin kupiec Moskiewski zmarły 1809 r., po śmierci którego pozostało w pustelni zwolenników płci obojej 1500, w izbie dziecinnej 200 uczniów i w mieście parafian do 10000. Unia czyli jednowierstwo ukazem Pawła I z dnia 6 Lutego 1801 r. ostatecznie zatwierdzoną została.

 

Za panowania Katarzyny II około r. 1766 Filipowcy prześladowani w guberniach Archangeło-Gorodskiej (dziś Archangielskiej i Nowogrodzkiej), przenieśli się częściowo pod opiekę rządu Polskiego na Ukrainę, lecz i tu nie mogli być zupełnie bezpiecznymi, bo rząd rossyjski żądał wydania ich, jako o tem przekonywa znajdujący się w Archiwum głownem królestwa Polskiego dokument z dnia 1 Marca 1785 r. następującej treści[14]: „Z powodu raportu Wgo Potockiego wojewody Ruskiego generała-leitenanta, dywizyą Ukraińską i Podolską komenderującego, donoszącego, że komendy  Rossyjskie wymagają od obywateli wydawania ludzi  nazwanych Filipowcami, zdawna w Polsce osiadłych;  z zapytaniem oraz jak sobie w tej okoliczności ma postępować; Rada zleciła Departamentowi interesów cudzoziemskich uwiadomić o tem doniesieniu Ur. Debolego Ministra pełnomocnego Jego Królewskiej Mości i Rzeczypospolitej w Petersburgu dla zaradzenia, a Departamentowi wojny, ażeby dalsze w tej mierze zasięgnął objaśnienie.”

 

Dowiedziawszy się o takiem żądaniu rządu Rossyjskiego Filipowcy, z Ukrainy przenieśli się jedni do  Kurlandyi i Inflant, drudzy do Wietki, inni do ekonomii Grodzieńskiej.

 

Ci ostatni upatrzywszy sobie spokojne schronienie w puszczy Przełomskiej (w dzisiejszym powiecie Augustowskim), uzyskali w r. 1788 przywilej od Macieja  Antoniego Ejsymonta inspektora wsi nowokulturnych[15], nadający im część puszczy do krudunku pod rolę i łąki, z uwolnieniem od wszelkich opłat na lat 6; po wyjściu zaś lat wolnych, płacić mieli po Złp. 80 czynszu z każdej włoki litewskiej. Tym sposobem powstały wsie Rusinami starowiercami osiedlone: Wodziski, Głębokirów, Łopuchowo, Rostobol, Szury lub Giłucha, Wysokie lub Wielka góra, Białagóra, Linówek i Zaleszczewo, które wedle inwentarzy wsi nowokulturnych w r. 1795 sporządzonych zawierały razem włok litewskich 95, miały stu gospodarzy i całej ludności mężczyzn 259, oraz kobiet 216, razem głów 475.

 

Nie wszyscy ci Rusini pochodzili z sekty Filipowców, pomiędzy nimi byli Teodozyjcy i Wietkowcy, lecz gdy pierwszych liczba przemogła, to też wszyscy początkowo nazwali się już nie Filipowcami, lecz Filiponami.

 

A ponieważ zasady bezpopowców przyznają tylko dwa sakramenta: chrzest i spowiedź, a kobiety z Rossyi sprowadzać trudno było i religia nawet tego wzbraniała, Filiponi więc namawiali do swej służby młode dziewczęta miejscowe, to jest Polki i Litwinki, i przechowywali w swych domach dzieci płci żeńskiej tu w kraju urodzone, a następnie wyuczywszy je zasad swej religii, brali je sobie za małżonki. Wszystkie więc Filiponki Augustowskie pierwiastkowo rodem były Polki lub Litwinki, wyznania rzymsko-katolickiego, o czem przekonywają liczne skargi przez rodziców kobiet i dzieci odstępnych do duchowieństwa katolickiego zanoszone, a na skutek takowych prowadzone śledztwa.

 

Podług zasady Filiponów, mężczyźni i kobiety żyć winny w celibacie; lecz gdy mężczyzna bez wiedzy rodziców pojmie ich córkę, lub ta samowolnie ucieka do obcego mężczyzny, takie małżeństwo, bez zezwolenia rodziców zawarte, uważane jest za prawne. Lecz jak związki małżeńskie są łatwe, od porozumienia się tylko ludzi młodych zawisłe, tak i rozwiązanie onych również nie jest trudnem, bo od kaprysu jednego z małżonków zależą. Dlatego rozłączenia się były częste u Filiponów, tak, że kojarzenie się ukradkiem z czwartą, piątą lub szóstą żoną, gdy jeszcze poprzednie przy życiu zostawały, nie było u nich osobliwością.

 

Pierwszym zwierzchnikiem i patryarchą Filiponów Augustowskich był Szczepan Afanasiew, który przyjął tytuł Staryka. Jego obowiązkiem było przewodniczyć w modlitwach, chrzcić i spowiadać, oraz godzić powaśnionych i grzebać umarłych. On też podał dla swych parafian zasady w księdze Kormczej zawarte, podług których Filiponi powinni posty ściśle zachowywać od dnia 14 Listopada czyli od dnia Śgo Filipa apostoła do dnia 6 Stycznia, od Niedzieli mięsopostnej do  Wielkiejnocy, od dnia 30 Maja do dnia 29 Czerwca  i od 1 Sierpnia do 15 t. m., w które to dni ślubów  małżeńskich zawierać nie powinni. Oprócz Kormczej, do ksiąg religijnych policzył: Ewangelię, oraz księgi  Cyrylla Jerozolimskiego i Doroteusza[16].

 

Przechodzący z innego wyznania do Filiponów, powinien odbyć naprzód post sześciotygodniowy, a potem być ochrzczonym i imię poprzednie zmienić.

 

Nabożeństwo pierwotnie odbywało się w domu Staryka, a potom we wsi Głębokimrowie zbudowaną została przy pomocy parafian cerkiew. Za sprawowanie obowiązków religijnych staryk pobierał od parafian jałmużnę dobrowolną, która wystarczała mu na przyzwoite utrzymanie się[17]. Za życia tego staryka przybył z Kurlandyi duchownik Szczepan Nikoforow, który osiadłszy we wsi Hucie gminy Cząstków, zaprzyjaźnił się z starykiem i pomagał mu w sprawowaniu obowiązków religijnych.

 

Ponieważ spisem ludności Filiponi objęci nie byli, ani też prowadzili u siebie ksiąg stanu cywilnego, to też za rządu Pruskiego r. 1801 wydelegowany był do nich urzędnik cywilny do spisania ludności i zaprowadzenia ksiąg stanu cywilnego; lecz Filiponi oświadczyli mu, że przepisy religijne wzbraniają im podawać swe imiona do spisu, tem bardziej, że służyć w wojsku im nie wolno. Musiał więc urzędnik bez skutku odjechać.

 

Wiedząc o tym przywileju samowolnie sobie przywłaszczonym przez Filiponow, mnóstwo spisowych katolików i unitów uciekało do nich, i znalazłszy pewne schronienie, zwykle przechodzili do ich wyznania.

 

Po śmierci staryków Szczepana Afanasiewa i Szczepana Nikiforowa, duchownikiem Filiponów był Teodor Timafiejcw z gubernii Mohilewskiej przybyły, któremu zazdroszcząc władzy duchownej Jan, syn staryka Stefana Afansiewa, utworzył w r. 1802 nową parafią w Pohorelcu, której rządy objął pod nazwiskiem Jana Stefanowicza.

 

Odtąd zaczęły się nieporozumienia i kłótnie pomiędzy ludnością tych dwóch parafij, które następnie wyrodziły dwie odmienne sekty. Parafia Pohorelska odznaczała się umiarkowaniem i dążnością do uległości prawom krajowym, przeciwnie zaś parafia Głębokiegorowu, bałamucona przez staryków biało-rusko Litewskich, coraz więcej oddając się samowolności w obrządkach religijnych i postępowaniu moralnem, dążyła do fanatyzmu, a tem samem do pogardy praw krajowych i nienawiści tak Pohorelców jak i katolików sąsiednich. Jan chcąc utrwalić następstwo swoje, błogosławił na duchownego swej parafii Wasyla (Bazylego) Maxymowa, który wyuczył się zasad swej religii. To błogosławieństwo miało cechę poświęcenia i odbyło się uroczyście, w obecności innych parafian. Wasil z pokorą przystępując do staryka Jana, rzekł: „błogosław mnie ojcze duchowny!” i oddał mu pokłon ziemny. Staryk błogosławił go w imieniu Boga. Odtąd błogosławieństwo takie stało się sakramentem podobnym do kapłaństwa. Starykiem powinien być mężczyzna bezżenny, lecz może być i żonaty, jeśli z moralnego życia i stosownej nauki na to zasługuje a przy tem ma już wiek niemłody; wybrany zaś na duchownego wdowiec lub bezżenny, już żenić się nie może. Jeśli staryk przed ustanowieniem swego następcy nagle umiera, wtedy parafianie udają się do staryka innej parafii, od którego podobnym sposobem dostają duchownego.

 

Po Teodorze Timofiejewie w parafii Głębokiegorowu nastał w r. 1807 staryk Jefim Borysow, który gorliwie rozkrzewiając zasady swej sekty, wprowadził pomiędzy swoimi parafianami jawną rozpustę i rozmaite występki, oraz podniecał ich do kłótni jawnej z Pohorelcami, nazywając ich odszczepieńcami.

 

Wasyl chcąc zapobiedz rozpuście zarażającej jego parafią, żądał za pośrednictwem władz miejscowych ustanowienia urzędu stanu cywilnego, lecz Jefim opierał się wprowadzeniu tego porządku. Wtedy wzięły początek wystawy żon, dotąd jeszcze, choć nie z dawnym skutkiem, w Suwałkach w czasie jarmarków trwające, na których młodzież męzka Filipońska wybierała sobie żony i z temi żyła bez ślubów póty, aż póki ten towar tanio nabyty nie sprzykrzył się; poczem jako przedmiot w domu zbyteczny, młodzieniec lub już podeszły w wieku mężczyzna wyrzucał go za drzwi na żebractwo po świecie, jeśli ta ofiara nic umiała zapewnić sobie innego jakiego losu lepszego.

 

Filiponi zamieszkawszy w dawnych powiatach: Wigierskim, Biebrzańskim Dąbrowskim, trudnili się rybołostwem, dzierżawą sadów i ogrodów, uprawą i handlem lnu, grabarką czyli kopaniem kanałów, rowów i stawów, plantowaniem łąk z zarośli drzewnych, tudzież handlem drobnych towarów z Rossyi sprowadzonych.

 

Ludność ich w r. 1818 wynosiła w powiatach: Dąbrowskim mężczyzn 487, niewiast 402; w Biebrzańskim mężczyzn 81, płci żeńskiej 62; w Wigierskim czyli Sejneńskim mężczyzn 566, niewiast 434, razem 2032 głów.

 

Radca Stanu STASZYC, troskliwy o oświatę ludu, chciał w r. 1818 zaprowadzić dla Filiponów szkółki elementarne podług przepisów krajowych; lecz oparli się tej nowości Filiponi, twierdząc, że Cyryll Jerozolimski w swych księgach wyraźnie im wzbrania uczenia się obcych języków, i dlatego nie chcą swych dzieci uczyć polskiego języka, bo się to sprzeciwia zasadom ich wiary. Jednakże przyznali, że wolno jest każdemu z własnej chęci uczyć się jakiegobądź języka, byleby ta nauka nie pochodziła z woli rodziców.

 

Filiponi zapatrując się na swych patryarchów zaniemeńskich, zwykle sadowili się wśród lasów, tworząc na nowinach i krudunkach nowe wsie; lecz gdy niektórzy z nich przez nierząd podupadli i poszli w głąb kraju na zarobek, wówczas na opustoszone osady, w braku swych jednowicrców, przyjmowali do swych wsi Polaków i Prusaków. Takim sposobom w r. 1818 pomiędzy Filiponami osiadło katolików polskich w Wysokiej górze 4, w Wilczewie i Hippolitowie także 4. Prusaków w Szurach 3 i w Pijawnem 1.

 

Uznając słuszność żądania Wasyla Maxymowa staryka parafii Pohorelskiej, Rząd wnet usiłował ustanowić urząd stanu cywilnego dla Filiponów, lecz parafia Jefima mocno powstała przeciwko temu, opierając się na art. 11 karty konstytucyjnej: „Religia rzymsko-katolicka, wyznawana przez największą część mieszkańców  królestwa Polskiego, będzie przedmiotem szczególniejszej opieki Rządu, nieuwłaczając przez to wolności innych wyznań, które wszystkie bez wyłączenia, obrządki  swoje całkowicie i publicznie pod protekcyą Rządu odbywać mogą.” Bez względu na ten opór i niewłaściwe  zasłonienie się prawem krajowem, Komissya rządowa sprawiedliwości dnia 10 Lutego 1820 r. N. 1503 poleciła prowadzenie akt stanu cywilnego w parafiach Filipońskich i takowe poruczone było Wasylowi Maxymowowi.

 

Jefim Borysów rozdrażniony okazanem przez Rząd zaufaniem Wasylowi, buntował swych zwolenników do nieposłuszeństwa, za co w r. 1824 zawieszony został w obowiązkach staryka, obie zaś parafie Filipońskie w Pohorelcu i w Głębokimrowie połączone zostały w jednę i oddane były pod zarząd duchownego Wasyla Maxymowa.

 

Nie zważając na taką swą degradacyę, Jefim przeniósł się ze swymi zwolennikami do wsi Posejnian, gdzie urządził stosowną modlitewnię i nową parafię, a nie mając i tam swobody w swych czynnościach, postanowił udać się ze skargą na władze królestwa do tronu. Jakoż w czasie przejazdu cesarza Alexandra I z Warszawy do Petersburga w r. 1825 Jefim podał w imieniu własnem i swych zwolenników memoryał, w skutek którego, na wstawienie się senatora Nowosilcowa z dnia 30 Grudnia t. r. namiestnik ówczesny Zajączek wydał pod dniem 11 Lutego 1826 r. rozkaz wydalenia z kraju burzliwego i upornego Jefima, dla uległych zaś władzom krajowym Filiponów wystawić kazał kosztem Rządu dwie cerkwie z drzewa.

 

Jeszcze jakiś czas Jefim opierał się woli Rządu, i wypędzony z Posejnianki odprawiał służbę religijną  we wsi Klonorajściu w ekonomii Wigierskiej, aż wreszcie wydalił się do Prus.

 

Dwie cerkwie wówczas zbudowane, jedna we wsi Pogorzelcu w powiecie Sejneńskim, druga w Głębokimrowie w powiecie Augustowskim, dotąd istnieją. Zarząd ich oddany został pomienionemu Wasylowi Maxymowiczowi, tudzież młodszym duchownym przezeń ustanowionym, Janowi Dmitryewiczowi i Seryjuszowi Iwanowowi z wsi Wodziłek.

 

Staryki pensyi stałych nie pobierali, lecz za dopełnienie swych obowiązków religijnych poprzestawać musieli na dobrowolnych ofiarach w monecie lub w produktach wiejskich, przy tem jeździli po kolendzie i wtedy dostawali żywności dla siebie oraz furaż dla koni.

 

Ślubów małżeńskich i teraz jeszcze nie było, jednakże już zaniechano wykradania żon na wystawach, lecz rodzice młodych porozumiawszy się z sobą, błogosławili swe dzieci do pożycia małżeńskiego.  Staryk wszakże przestrzegał, aby małżeństwa w bliskiem pokrewieństwie zawierane nie były. Jeśli narzeczeni nie mają rodziców, w takim razie zapraszają pięciu pełnoletnich przyjaciół, którzy w stopniu rodziców błogosławią narzeczonych i ucztę z niemi obchodzą.

 

Wówczas Filiponi postanowili kształcić swą młodzież w urządzonych na ten cel szkółkach elementarnych, w których wykładano języki rossyjski i polski.

 

Około r. 1836 przywędrowało z gubernii Mohilewskiej, Witebskiej i Włodzimirskiej 102 osób wyznania Unitów ruskich czyli jednowierców, którzy połączyli się z Filiponami Augustowskimi i pozyskawszy od Rządu lasy Cieszkinie i Rosochaty-róg zwane, przedtem do leśnictwa Pomorze należące, osady swe tu  założyli. Z początku nie chcąc łączyć się pod względem wiary z Filiponami, sprowadzali raz lub kilka razy  do roku z gubernii Mohilewskiej z cerkwi Pokrowskiej  (opieki Matki Boskiej) popa Józefa dla dopełnienia  obrządków religijnych; lecz następnie wybrawszy ze  swego grona staryka Cypryana Abramowa włościanina wsi Wisztort, już zaprzestali księdza Józefa do  siebie sprowadzać. Cypryan Abramow przybrał sobie do  pomocy duchownego Fedora Aleksiejewa. Jednowiercy trzymając się zasad przez Platona metropolitę Moskiewskiego (w dziele: Pieczatnyja prawiła Moskowfskaho metropolita Platona obustrojenii bohosłużenija staroobriadcow) przepisanych, wszystkie sakramenta, oprócz  kapłaństwa utrzymali w swej religii. Obyczaje jednak  ich nie zrównały nawet filipońskim: próżniactwo i niechęć do uczciwej pracy przywiodły ich do nieprawego przywłaszczania cudzej własności, tem bardziej, gdy ujrzeli zamożność Filiponow długoletnią pracą i uczciwym zarobkiem nabytą. Filiponi bowiem, oprócz błędów w swej religii i chwilowej rozwiązłości w obyczajach, już pokochali przestrzeń tej wdzięcznej ziemi, na której osiedli i z której zapewnili już dla siebie dobry byt, oraz miłują uczciwą pracę i nie są ciężarem dla kraju, kiedy przeciwnie Rusini jednowiercy do włóczęgostwa przywykli, stają się przedmiotem licznych spraw w sądach nie tylko cywilnych lecz i kryminalnych. To też Rząd chcąc jcdnowierców zwrócić na drogę moralności, postanowił zbudować im cerkiew, i sprowadzić z Rossyi duchowieństwo właściwe przez arcypasterzy prawosławnych wyświęcone, i uzyskawszy zezwolenie cesarza Mikołaja I z dnia 19 Września (1 Października) 1812 r. w oddanej na jej siedziby wsi Karolinie, rozpoczął dnia 3(15) Maja 1846 r. budowę cerkwi z muru, która w r. 1850 ukończona, i pod wezwaniem Opieki Matki Boskiej (Pokrowa Bożija Materi) poświęcona została, a z tąd wieś Karolin przybrała nazwę Pokrowsk[18]. Do tej parafii proboszcz ksiądz Leonty sprowadzony został z dyecezyi Kaługskiej, a ponomar czyli dzwonnik z Moskwy. Jednowiercy osiedli w Pokrowsku, w Rosochatymrogu, w Mikołajewsku (dawniej las Cieszkinie) i od r. 1852 w Alexandrowsku na trzebisku lasu rządowego Kopiec.

 

Ludność jednowierców, znanych tu pod nazwiskiem Filiponów, w powiecie Sejneńskim osiadłych i do parafii Pokrowskiej należących, wynosi mężczyzn 227, płci żeńskiej 235, razem 462 głów. Od czasu wzniesienia świątyni jednowierców cerkwie Filiponów czyli bezpopowców z woli Rządu zamknięte zostały; środek ten jednakże nie okazał się dostatecznym do zlania ich z jednowiercami pod względem religii: owszem Filiponi powzięli nienawiść nieubłaganą ku jednowiercom i ku władzom usiłującym znieść ich dawną wiarę religijną.

 

Bezpopowców czyli rzeczywistych Filiponów liczy się obecnie:

 

w powiecie

Sejneńskim

mężczyzn

825

niewiast

977

 

Augustowskim

,,

655

,,

663

 

Kalwaryjskim

,,

43

,,

46

 

Łomżyńskim

,,

43

,,

36

 

 

 

 

 

 

Razem w gub. Augustowskiej

mężczyzn

1566

,,

1722

 

 

 

 

 

 

czyli ogółem głów

3288

 

 

Są nadto Filiponi w gubernii Lubelskiej w powiecie Łukowskim we wsi Pilczynie gminy Łaskarzew, gdzie jest ich osad 19.

 

Filiponi, zwłaszcza bozpopowscy, ród swój wiodą od przodków Rusinów na ziemi Polskiej urodzonych, mówią zwykle rusko-polskim językiem, niektórzy nawet mówią czysto po polsku. Ubiór mężczyzn stanowi opończa granatowa lub sinawo-biała. U zamożniejszych w chłodne dni widzieć można pod spodem surdut sukienny granatowy aż po kostki długi, lub zimą kożuch barani, w pasie ściska się przepaską czerwoną lub zieloną na głowie kapelusz z rondem i dnem wązkiem, albo czapka rogata wysoka; włosy na około podcięte  a z przodu na pół rozdzielone, wąs zawiesisty na dwóje rozdzielony, broda niegolona, na nogach buty z długiemi cholewami, w które wpuszczone są spodnie. Filiponki z pochodzenia i ubioru są Mazurkami i tylko chustką kolorową na głowie gładko opiętą odróżniają  się od nich i przypominają Rusinki: robią wyborne  masło i sery, tudzież na sposób ruski pierniki i pierogi, które na targach i jarmarkach sprzedają.

 

Domy Filiponów odznaczają się schludnością zewnętrzną i porządkiem w izbach.

 

Nienawiści do katolików żadnej nie okazują, i owszem mianując się Polakami, są gościnnymi dla dawnych tubylców i chętnie przyjaźnią się z nimi.

 

Dawniej wolni byli od służby wojskowej, teraz zarówno z innymi mieszkańcami pociągani są do spisu i zaciągu wojskowego.

 

POWRÓT

 

 

Źródło: [K. Mecherzyński], Wiadomość o filiponach polskich, „Rocznik Ces. Król. Towarzystwa Naukowego Krakowskiego”, poczet trzeci, t. V (ogólnego zbioru t. XXVIII), Kraków 1861, s. 58-96 (ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie)

 

 



[1] Wiadomości niniejsze poczerpnęliśmy z akt rządowych Komissyi Rządowej Spraw Wewnętrznych i Duchownych oraz Rządu Gubernialnego Augustowskiego, z Archiwum głównego Królestwa Polskiego, tudzież z dzieł: Raskoł obliczajennyj      swojeju istorieju (Odszczepieństwo udowodnione przez własną historyą) Petersb. 1854 r., Christianskoje cztenje (Czytelnia Chrześcian) wyd. przy Akademii Duchow. Prawosław. w Petersb. 1853 i 1854 r., Istorja russkaho raskoła (Historya Odszczepieństwa Ruskiego) przez MAKAREGO Rektora Akad. Duch. Petersb. 1855 r.

[2] Abraham Palicyn kronikarz Rossyjski, znany w historyi naszej jako pośredni przyczyńca do cara Bazylego Szujskiego o udzielenie zbrojnej pomocy na obronę ławry Sergiewskiej od oblężenia Jana Piotra Sapiehy i Alexandra Lisowskiego.

[3] Aszcze kto od obycznych predanij sw. katholiczeskija cerkwie otymiet, ili przyłożyt k nim, ili inako rozwrotit, anathema da budet.

[4] Oprócz biskupa Pawła nie podpisywali działań soboru r. 1654 dwaj archimandryci: Adryan troicko-sergijewski i Misael łużecki, ihumen Antoni pereasławski, dwaj protopopi: Stefan i Joachim z Moskwy.

[5] Tak twierdzą dzisiejsi duchowni prawosławni, lecz nie maja dowodów na poparcie tego twierdzenia, gdyż to potępiałoby nie tylko biskupa Pawła, lecz i samego patryarchę Paizego, za to, że się trzymali zasad wiary katolickiej obrządku grecko-wschodniego.

[6] Czy te księgi mogą być wyłączone z szeregu mylnych i w swoim czasie za takowe uznanych? na to trudna odpowiedź twierdząca.

[7] Szymon książę Muszecki, przełożony klasztoru Danilowskiego sekty Pomorzan, napisał dzieło religijne pod nazwą: „Istoria o otcach i stradalcach Sołowieckich, iże za błahoczestie i po cerkownye zakony i predania wielikoduszno postradali” w którem dzieje ówczesne tego klasztoru szczegółowo skreślił.

[8]  Dziś Urusowie są książętami rossyjskiemi, pochodzą od familii tatarskiej Urus.

[9] Ziemia Pskowska, której naczelnikiem był dzielny Litwin Dowmont, sprzymierzona była z Litwą a przez nią z Polską.     

[10] Klasztor Lgowski założony był w r. 1609 w powiecie Rylskim gubernii Kurskiej. 

[11] Job rodem był z Litwy ze szlachty, zkad wywiózł go Filaret Romanów metropolita Rostowski, a potom patryarcha Moskiewski, przy powrocie z państwa Polskiego i wyświecił na kapłana w Moskwie. Następnie ten alumn patryarszy przeszedł do starowierców i udał się do ziemi Dońskiej.

[12] Dyakonowszczyznę założył dyakon Alexander r. 1706 w Kierzeńcu gubernii Niżegrodzkiej.

[13] Homel dziś jest własnością hr. Paskiewiczów książąt Warszawskich.

[14] Patrz: Kopia protokułów potocznych karta 64.

[15] Maciej Antoni syn Krzysztofa Ejsymont w r. 1741 był Stolnikiem Grodzieńskim, zmarł 1805 r. Miał żonę Wiktoryę z Wolkowickich, ur. 1758, zmar. 1798, oraz 4 synów i 5 córek, którzy wszyscy pochowani w Grodnie w kościele XX Bernardynów.

[16] Potem przyjęto jeszcze Potrebnik, w którym wyłożone są obrzędy i modlitwy religijne.

[17] Chrzcić i grzebać biednych, nie mogących wynagradzać staryka, wolno jest staruszce (kobiecie starej) za błogosławieństwem jednak staryka.

[18] Na budowę cerkwi, oprócz aparatów i obrazów , wyassygnowano rsr. 9000, na utrzymanie proboszcza rocznie rsr. 810, potem na cerkiew wyassygnowano jeszcze 21,000 rsr.